Endermologia LPG Aliance
Perła Dermatologii Estetycznej

Najnowsze urządzenie do bezinwazyjnego zabiegu ujędrniającego i modelującego ciało.
Efekty już po trzech zabiegach.

SonoQueen HIFU

Bezoperacyjny lifting twarzy i ciała.
Bez bólu i bez okresu rekonwalescencji.

previous arrow
next arrow
Slider
Aktualności
Dr Jerzy Wilgus w rozmowie z DZIENNIKIEM ZACHODNIM

„Przychodzi baba na lekarza – chirurga plastycznego” to materiał przygotowany przez redaktor Katarzynę Pachelską z Dziennika Zachodniego.  Zapraszamy do lektury.


Przyznaję się bez bicia: z wypiekami na twarzy oglądam programy o operacjach plastycznych i dermatologii estetycznej w telewizji. Mam za sobą wszystkie sezony „Sekretów chirurgii”, teraz śledzę „Życie bez wstydu” i „Klinikę piękności”.

DZ operacja plastyczna
Fascynują mnie historie ludzi, którzy poddają się operacjom albo zabiegom, no i to, że ich metamorfoza jest tak szybka i spektakularna. Nie trwa pół roku jak treningi u Chodakowskiej. Trzy miesiące i nos jak nowy, dwa – i piersi większe o dwa rozmiary. Psychika też jakby poddana liftingowi, oczy się śmieją, sylwetka wyprostowana, życie jakieś takie piękniejsze, lepsze, bogatsze bez garba na nosie i płaskich pośladków. Właściwie, czemu siedzę przyklejona do telewizora zamiast samej nie wybrać się do chirurga plastycznego? Operacje już nie są takim wstydem jak kiedyś. Ceny też podobno spadły…


Poproszę o lepszy model

Umawiam się na wizytę do dr. Jerzego Wilgusa w jego klinice w Katowicach. Pan doktor może mnie przyjąć dopiero pod wieczór, w grudniu Polacy na gwałt chcą się poprawiać, zwłaszcza pracujący w Anglii, Irlandii czy Niemczech, ma po sześć zabiegów dziennie.


No dobra, ale co ja bym właściwie chciała sobie zrobić? Przecież nie przyjdę i nie palnę: Proszę mnie przerobić na lepszy model.

Mój bilans: 35 lat, 170 cm wzrostu, waga: 68 kg (plus minus 3, częściej plus), budowa ciała raczej grubokoścista, choć proporcjonalna. Proporcjonalnie wszystko mam duże, z pełnią plusów i minusów tej sytuacji. Pierwsze zmarszczki mimiczne wokół oczu, tłumaczę sobie, że to rezultat uboczny wybierania mężczyzn z poczuciem humoru. Strzyka mi też coś w kolanie, gdy chodzę po schodach, ale to już chyba robota dla innego lekarza…

Na szczęście nigdy nie byłam uznawana za klasyczną, ani nawet nieklasyczną, piękność, więc raczej mogę na siebie dzisiaj patrzeć w lustrze. Co nieco jednak by się znalazło do poprawienia.


Bo ja mam taki wielki nochal…

– A pani ma asymetrię oczu – zabija mnie od razu pan doktor Wilgus, postawny pan po 50. z kędzierzawymi blond włosami – z pasmami siwych, wbijając we mnie świdrujące spojrzenie, zanim zdążę wydusić pierwsze zdanie, że nos, piersi, itd.

– Tak, wiem. Jedno jest bardziej wypukłe niż drugie – odpowiadam. – Badała się pani? – drąży bezlitośnie.

Tak, badałam się po tym, jak zauważył to pewien neurochirurg. To pewnie pozostałość po dawnej chorobie. Tyle tylko, że zauważają to jedynie lekarze, no i teraz ja. Inni ludzie nigdy mi na to nie zwrócili uwagi, zresztą to nie jest coś, co spędza mi sen z powiek.

– Bo to można poprawić – uśmiecha się znacząco doktor Wilgus. – To dosyć duża operacja, za to sama plastyka powiek to ok. 3 tys. – mówi.

O, nie, na pewno nie poddam się żadnej operacji, która by miała coś wspólnego z oczami. Już mam krótkowzroczność, wzrok jest mi niezmiernie drogi. Poza tym spójrzcie na zdjęcia gwiazd, wiele z nich ma jedno oko mniejsze niż drugie. Wierzcie mi, od pewnego czasu prowadzę dokładne studia ludzkiej fizjonomii, czytając kolorowe dwutygodniki.

Ale nos? – Panie doktorze, bo ja mam taki wielki nochal. Co prawda z przodu wygląda jako tako, ale z profilu źle – żalę się. W gabinecie chirurga plastycznego jednak nie ma co liczyć na pocieszenie albo fałszywe pochlebstwa. Doktor Wilgus rzetelnie mnie ocenia: tak, jest duży, w dodatku ma pani na nim mały garb. Można by go podrasować, żeby był krótszy.


Pięknie…

Jako zapalony rzeźbiarz (jego prace, w tym naturalnej wielkości leżącą nagą kobietę, można podziwiać w klinice) szybko rysuje mój profil na kartce i tłumaczy: – U mężczyzn zrobilibyśmy prosty nos, jak od linijki. U kobiet warto zrobić lekko zadarty i skrócony, bo wtedy twarz będzie się wydawała optycznie młodsza. Cięcia robi się wewnątrz nosa. Jak się patrzy wewnątrz noska, to są one na głębokości ok. 8 mm w głąb. Potem to się zeszywa szwami samorozpuszczalnymi i nie ma śladu. Przed każdą operacją nosa trzeba zobaczyć, jak on wygląda od środka. Czy nie jest przekrzywiona przegroda nosowa, czy nie ma przerostu małżowin nosowych bocznych. Niech się pani położy – ordynuje, biorąc do ręki wziernik.

– Pani ma kopulaste skrzywienie przegrody nosowej w stronę prawą, i to dosyć duże, także przy operacji noska trzeba by przegrodę skorygować – mówi, kręcąc wziernikiem w moim nosie. Samotna łza spływa mi z oka. Okropne badanie, a to dopiero ewentualny początek, gdybym chciała sobie zafundować nowy nos. Cena: ok. 8 tys. zł. Zastanowię się jeszcze…


Trochę tłuszczyku dobrze mieć

– Operacja nosa boli? – dopytuje się w moim imieniu fotoreporterka Marzena Bugała-Azarko. – Nie, nos nie jest bolesny. Najbardziej bolesne jest powiększenie piersi, jak się wkłada protezy pod mięsień, trochę brzuch też boli przy głębokiej plastyce. Przy liposukcji jest taki ból, jakby się spadło z roweru albo z konia. Zależy, ile się tego tłuszczu odsysa, 6 litrów czy 2 litry – pociesza specjalista.

– No właśnie, panie doktorze. A jakbym sobie chciała odessać tłuszcz z brzucha? Bo na górną część i talię nie narzekam, ale koło pępka trochę się tego nazbierało. Może by pan zerknął? – pytam, choć nie lubię prezentować tej części ciała.

Gdy doktor Wilgus bez żadnych ceregieli ujmuje moją „oponkę” dwoma palcami, bardziej niż zwykle żałuję tych wszystkich czekoladek pożeranych wieczorem, bo przecież trzeba się jakoś nagrodzić po ciężkim dniu. – Najczęściej badamy ilość tłuszczu za pomocą tzw. pinch (ang. ukłucie) testu. Po odessaniu zakłada się pas ściągający, w którym trzeba chodzić 5-6 tygodni. Niestety, w miejscu odsysania robi się mała blizna. Kosztuje to między 8 a 9 tys. zł.

Hmmm, no nie wiem. Może jednak są jakieś cudowne ćwiczenia na brzuch. Muszę poszukać w internecie – obiecuję sobie po raz 101.

Za to, pocieszam się, mam na podorędziu materiał, gdybym chciała sobie kiedyś coś powiększyć (choć na razie nie wyobrażam sobie, co), bo lekarz tłumaczy mi, gdy wspominam o swojej fascynacji zabiegami powiększenia pośladków: – Już odchodzi się od wszczepiania implantów pośladków. Teraz prowadzi się przeszczepy własnej tkanki tłuszczowej. Jakiś czas temu robiłem taki zabieg u modelki. Bardzo szczupła była i nie za bardzo było skąd ten tłuszcz pobrać, w końcu udało się nam uzbierać 600 ml. Rzeczywiście, miała taką płaską pupę jak starsi mężczyźni – mówi bez ogródek.

Nie bardzo potrafię jej współczuć, chudzinie jednej.


Topless w Egipcie

No to może coś z piersiami by zrobić? Zwiększyć nie bardzo, zmniejszyć też nie, to może choć troszkę podnieść? – O tak, to by było wskazane – dr Wilgus znowu rujnuje moją pewność siebie. – Tylko jest jeden warunek. Nie powinno się potem karmić dzieci. Cena: ok. 9,5 tys.

A to dziękuję na razie.

– Coraz więcej robimy zabiegów podnoszenia piersi. Panie wyjeżdżają do Egiptu i chcą się tam opalać topless, prezentując duży i kształtny biuścik – mówi pan doktor.

To tym bardziej dziękuję. Mogę do końca życia paradować w staniku z fiszbinami, ale dla takiej motywacji na pewno nie dam się pokroić. Przynajmniej teraz nie.

Moja chęć poprawienia sobie czegokolwiek powoli odchodzi w niebyt, zwłaszcza gdy pan doktor serwuje mi historię o pacjencie, którego operował dzisiaj rano. – Młody, zdolny chłopak, pracujący za granicą miał ciężki wypadek samochodowy. Miał zmiażdżoną połowę twarzy, wgniecioną kość jarzmową, przemieszczone oko, powieki o 2 cm niżej. Masakra – opisuje obrazowo.

To ja może zafunduję sobie nową fryzurę, lekcję makijażu pod hasłem „jak ukryć wielki nos” i przeproszę się z płytą z ćwiczeniami Ewy Chodakowskiej. Wyjdzie zdrowiej i taniej. Niekoniecznie szybciej, ale cóż, nie można mieć wszystkiego.

– Przy obecnie panującym kulcie piękna bycie atrakcyjnym ułatwia życie, jednak najlepiej akceptować siebie takim, jakim się jest. Jeżeli ma się jeden defekt, to ten jeden usunąć, a nie zmieniać się w całości – konkluduje chirurg plastyczny. Tego się będę trzymać. Jeszcze raz pomyślę o nosie…<


Wykonanie: Agir.pl
© 2010-2018 NZOZ Euroklinika Lek. med. Jerzy Wilgus, specjalista chirurgii plastycznej
40-767 Katowice, ul. Stolarska 17, tel. 32 252 40 40, 32 252 40 20

Euroklinika - operacje plastyczne, chirurgia plastyczna, medycyna estetyczna, korekta nosa, operacja uszu, powiększanie piersi, odsysanie tłuszczu, liposukcja